Perfekcjonizm – powód do dumy czy droga usłana kamieniami?

Do napisania tego postu zainspirowała mnie rozmowa na pewnej grupie facebookowej. Temat dotyczył chwalenia się własnymi osiągnięciami. Zauważyłam, że w naszym środowisku kobiety mają problem z docenieniem samej siebie. Zawsze jest coś co im nie pasuje. Zawsze jest coś co mogłyby robić lepiej. Za wszelką cenę chcą być perfekcjonistkami w tym co robią. Ale czy w takiej sytuacji perfekcjonizm nie zabija szczęścia i spontaniczności? Radości z tego co się osiągnęło?

perfekcjonizm nie daje szczęścia

Niestety nie potrafimy się po prostu chwalić własnymi osiągnięciami. Kobieta uważa, że chwalenie się to coś nieodpowiedniego, bo zawsze mogłaby zrobić to lepiej. A co najważniejsze chwalić się po prostu nie wypada.

Dlaczego tak się dzieje?

Otóż wynosimy to  z domu jako dobre wychowanie, perfekcjonizm i skromność.

Kto już od małego miał przekazywane aby się nie chwalić, zawsze być skromną?
Pewnie większość z nas była w takiej sytuacji. Wpajano nam skromność od małego.

Tylko czy to dobre postępowanie?

Dlaczego mamy się nie chwalić tym co robimy, czy tym co udało się nam osiągnąć? Czy to w życiu zawodowym czy prywatnym.
Dlaczego to wszystko mamy minimalizować?

Na ślepo dążymy do tego aby być idealną Matką Polką. Ale czy to jest nam do czegoś potrzebne? Raczej nie.

Sama jestem matką i zauważyłam, że to kobiety będące matkami często mówią, że one to nic nie osiągnęły. Od razu dodają, że przecież siedzą tylko w domu z dzieckiem.

Perfekcjonizm Matki Polki

Siedzenie z dzieckiem to jest nic? Naprawdę?

Kiedyś może i bym w to uwierzyła. Teraz jednak gdy sama nic nie robię i siedzę sobie z dzieckiem w domu, wiem jaka to ciężka praca.
Tak, to jest praca. Może za to co napisałam pójdzie fala krytyki. No bo jak matka może mówić, że siedzenie z własnym dzieckiem to ciężka praca?

Tak, mogę tak mówić i mówię to głośno.
W której pracy musisz być dostępna 24 h na dobę? No właśnie.

Będąc matką, tak naprawdę rozwijam swoje umiejętności kulinarne, menadżerskie i logistyczne. Teraz wiem, że bycie mamą to nie tylko siedzenie z dzieckiem, to też ciężka praca. Jednak lubię tą ciężką pracę. Nie dążę na ślepo do bycia idealną matką, bo takie nie istnieją. Nie czuję ciśnienia aby w domu był perfekcyjny porządek, aby moje dziecko robiło wszystko pierwsze. Jeżeli nie zrobię obiadu to krzywda nikomu się nie stanie, a to że moje dziecko często je dania ze słoiczków nie czyni mnie gorszą matką. Nie czuję tego parcia, nie muszę być najlepsza w tym co robię.

Chcę tylko aby moje dziecko było szczęśliwe. I mimo tego, że nie jestem perfekcjonistką w tym co robię, to jestem najlepszą mamą dla mojego dziecka.

Doceniajmy każdy nawet najmniejszy sukces w naszym życiu. Pokażmy sobie, że jesteśmy coś warte. Uwierzmy w siebie, we własne możliwości i sukcesy.

Sukcesem może być wszystko. Małymi kroczkami idźmy przez życie, patrząc na to co robimy i ciesząc się tym.

 

Ja się pochwalę moim sukcesem.
Jak wiecie kocham rower – to taka moja wielka miłość. Niestety w tym momencie poszła troszkę w odstawkę, ale taka jest kolej rzeczy. Niedługo nadrobię moje rowerowe zaległości. Ale do rzeczy. Tym co nie czytali informacji o mnie przypomnę – na rowerze przejechałam 215 kilometrów w ciągu 9 godzin.

Niby nic takiego, ale dla mnie do była prawdziwa lekcja i udana próba pokonania własnych słabości. Byłam jedyną kobieta w całej grupie. Powiem szczerze, że wątpiłam w to, że dam radę, że nadążę za silnymi facetami. Ale moja duma nie pozwalała mi się wycofać.

W życiu nauczyłam się, że nie można się poddawać i robić kroków wstecz. Rano pełna obaw wsiadłam na rower i po prostu pojechałam. Dałam radę. Do dalszego pedałowania napędzała dawała mi siłę chęć zbaczania miny innych. Chciałam pokazać, że potrafię, że jestem tak samo silna jak mężczyźni. Że się nie poddaję.
I osiągnęłam to – zobaczyłam miny innych, opłacało się.

Dzięki temu uwierzyłam jeszcze bardziej w siebie. W moc, która drzemie we mnie. Uwierzyłam, że potrafię wszystko tylko muszę tego bardzo chcieć.
To dało mi powera życiowego. Stałam się pewniejsza w pracy, potrafiłam bardziej bronić moich racji. Stałam się silniejszą osobą. Było mi to potrzebne.

 

Dlatego tak ważne jest abyśmy uwierzyły w siebie, we własną siłę i moc. Nie trzeba być perfekcjonistką aby cieszyć się tym co osiągnęłam. Każdego dnia mówmy na głos co nam się udało. Na pewno jest coś takiego.

BeztroskaMama

Kim jestem? Od pięciu lat psią mamą ? z czego jestem dumna i nie wstydzę się głośno o tym mówić. Od kilku miesięcy noszę w brzuchu wielkie szczęście, które zawitało do nas wiosną. Jeżeli cię coś zainteresowało miło mi będzie jeśli polubisz mojego bloga na FB.

  • Super dzieciaczki

    To bardzo ważne uwierzyć w siebie. Gratulacje, musieli mieć naprawdę niezłe miny 🙂

    • Kłaniali mi się do stóp 🙂 – a rano jeszcze mówili żebym zrezygnowała bo nie dam rady – siła umysłu 🙂

  • Mamnatooko.pl.

    Wspaniały wpis. Niby to takie proste a jednak rzeczywiście większość osób – w tym ja – maja problem z chwaleniem się osiągnięciami. Dajesz motywacyjnego kopa! Dzięki

    • To chwal się kochana – doceniaj każdą najdrobniejszą rzecz 🙂 Wiem że ciężko jest się przełamać ale warto uwierzyć w siebie

  • Aleksandra Załęska

    Powinny nas cieszyć małe kroczki. Bo często, gdyby nie one, to było by trudno osiągnąć coś wielkiego! Każdy z nas wieczorem powinien powiedzieć sobie, dziś udało mi się… nawet jeśli jest to „tylko” obiad z nowego przepisu i od razu nasza samoocena leci w górę 🙂

    • Mi np dziś udało się uśpić dziecko bez płaczu 😃 dziecka i mojego he he he 😎 to jest dopiero sukces

  • Perfekcjonizm jest zjawiskiem wielowymiarowym. Może prowadzić do wielu zaburzeń np. żywieniowych. Może jednak prowadzić także do mistrzostwa. O ile perfekcjonista jest gotowy, by osiagnąć to mistrzostwo w jednej dziedzinie zamiast być doskonałym we wszystkim 😉

    Od 3 lat prowadzę warsztaty z odwyku od perfekcjonizmu i mogę potwierdzić, że 90% uczestników to właśnie kobiety. Często są to osoby piekielnie dobrze zorganizowane, łączące wiele życiowych ról, ale zwyczajnie nieszczęśliwe.

    Perfekcjonizm nie zawsze jest zły. Można nauczyć się korzystać z pożytków z niego płynących. Dlatego mówi się nawet o zdrowym i niezdrowym perfekcjonizmie 🙂

    • Nie wiedziałam że są takie warsztaty. Całe życie człowiek się uczy. Temat na kolejny post.
      Znam kilka takich osób, one po prostu nie umieją odpoczywać, celebrować dnia. Zawsze muszą coś robić.
      Tak, perfekcjonizm w jednej dziedzinie to mistrzostwo. Tylko trzeba umieć wybrać tą jedną dziedzinę.

      • Nie było ich, więc je stworzyłam 😉 To, o czym wspominasz, czyli ta nieumiejętność odpoczywania, celebrowania dnia jest niestety przypadłością wielu perfekcjonistów, z którymi miałam okazję współpracować. Tak jakby non stop potrzebowali bodźców i nie byli w stanie usiedzieć na d…pie 😉

        • Agata Pęksyk

          Rewelacyjny pomysł. Coś w tym jest że wiecznie potrzebują coś robić, zwykłe odpoczywanie to marnowanie czasu dla nich.

Close