Posted in Macierzyństwo polecane Różności

Perfekcjonizm – powód do dumy czy droga usłana kamieniami?

Perfekcjonizm – powód do dumy czy droga usłana kamieniami? Posted on 12.10.1714 komentarzy

Do napisania tego postu zainspirowała mnie rozmowa na pewnej grupie facebookowej. Temat dotyczył chwalenia się własnymi osiągnięciami. Zauważyłam, że w naszym środowisku kobiety mają problem z docenieniem samej siebie. Zawsze jest coś co im nie pasuje. Zawsze jest coś co mogłyby robić lepiej. Za wszelką cenę chcą być perfekcjonistkami w tym co robią. Ale czy w takiej sytuacji perfekcjonizm nie zabija szczęścia i spontaniczności? Radości z tego co się osiągnęło?

Niestety nie potrafimy się po prostu chwalić własnymi osiągnięciami. Kobieta uważa, że chwalenie się to coś nieodpowiedniego, bo zawsze mogłaby zrobić to lepiej. A co najważniejsze chwalić się po prostu nie wypada.

Dlaczego tak się dzieje?

Otóż wynosimy to  z domu jako dobre wychowanie, perfekcjonizm i skromność.

Kto już od małego miał przekazywane aby się nie chwalić, zawsze być skromną?
Pewnie większość z nas była w takiej sytuacji. Wpajano nam skromność od małego.

Tylko czy to dobre postępowanie?

Dlaczego mamy się nie chwalić tym co robimy, czy tym co udało się nam osiągnąć? Czy to w życiu zawodowym czy prywatnym.
Dlaczego to wszystko mamy minimalizować?

Na ślepo dążymy do tego aby być idealną Matką Polką. Ale czy to jest nam do czegoś potrzebne? Raczej nie.

Sama jestem matką i zauważyłam, że to kobiety będące matkami często mówią, że one to nic nie osiągnęły. Od razu dodają, że przecież siedzą tylko w domu z dzieckiem.

Perfekcjonizm Matki Polki

Siedzenie z dzieckiem to jest nic? Naprawdę?

Kiedyś może i bym w to uwierzyła. Teraz jednak gdy sama nic nie robię i siedzę sobie z dzieckiem w domu, wiem jaka to ciężka praca.
Tak, to jest praca. Może za to co napisałam pójdzie fala krytyki. No bo jak matka może mówić, że siedzenie z własnym dzieckiem to ciężka praca?

Tak, mogę tak mówić i mówię to głośno.
W której pracy musisz być dostępna 24 h na dobę? No właśnie.

Będąc matką, tak naprawdę rozwijam swoje umiejętności kulinarne, menadżerskie i logistyczne. Teraz wiem, że bycie mamą to nie tylko siedzenie z dzieckiem, to też ciężka praca. Jednak lubię tą ciężką pracę. Nie dążę na ślepo do bycia idealną matką, bo takie nie istnieją. Nie czuję ciśnienia aby w domu był perfekcyjny porządek, aby moje dziecko robiło wszystko pierwsze. Jeżeli nie zrobię obiadu to krzywda nikomu się nie stanie, a to że moje dziecko często je dania ze słoiczków nie czyni mnie gorszą matką. Nie czuję tego parcia, nie muszę być najlepsza w tym co robię.

Chcę tylko aby moje dziecko było szczęśliwe. I mimo tego, że nie jestem perfekcjonistką w tym co robię, to jestem najlepszą mamą dla mojego dziecka.

Doceniajmy każdy nawet najmniejszy sukces w naszym życiu. Pokażmy sobie, że jesteśmy coś warte. Uwierzmy w siebie, we własne możliwości i sukcesy.

Sukcesem może być wszystko. Małymi kroczkami idźmy przez życie, patrząc na to co robimy i ciesząc się tym.

 

Ja się pochwalę moim sukcesem.
Jak wiecie kocham rower – to taka moja wielka miłość. Niestety w tym momencie poszła troszkę w odstawkę, ale taka jest kolej rzeczy. Niedługo nadrobię moje rowerowe zaległości. Ale do rzeczy. Tym co nie czytali informacji o mnie przypomnę – na rowerze przejechałam 215 kilometrów w ciągu 9 godzin.

Niby nic takiego, ale dla mnie do była prawdziwa lekcja i udana próba pokonania własnych słabości. Byłam jedyną kobieta w całej grupie. Powiem szczerze, że wątpiłam w to, że dam radę, że nadążę za silnymi facetami. Ale moja duma nie pozwalała mi się wycofać.

W życiu nauczyłam się, że nie można się poddawać i robić kroków wstecz. Rano pełna obaw wsiadłam na rower i po prostu pojechałam. Dałam radę. Do dalszego pedałowania napędzała dawała mi siłę chęć zbaczania miny innych. Chciałam pokazać, że potrafię, że jestem tak samo silna jak mężczyźni. Że się nie poddaję.
I osiągnęłam to – zobaczyłam miny innych, opłacało się.

Dzięki temu uwierzyłam jeszcze bardziej w siebie. W moc, która drzemie we mnie. Uwierzyłam, że potrafię wszystko tylko muszę tego bardzo chcieć.
To dało mi powera życiowego. Stałam się pewniejsza w pracy, potrafiłam bardziej bronić moich racji. Stałam się silniejszą osobą. Było mi to potrzebne.

 

Dlatego tak ważne jest abyśmy uwierzyły w siebie, we własną siłę i moc. Nie trzeba być perfekcjonistką aby cieszyć się tym co osiągnęłam. Każdego dnia mówmy na głos co nam się udało. Na pewno jest coś takiego.

Close