Posted in Różności

Życie po stracie dziecka – jak wygląda, gdzie szukać pomocy?

Życie po stracie dziecka – jak wygląda, gdzie szukać pomocy? Posted on 19.10.1734 komentarze

Publikując ostatni wpis o stracie dziecka pokonałam własny lęk przed opowiedzeniem światu o tym co mnie spotkało.  Jest nas – rodzin po stracie naprawdę dużo, zbyt dużo. Temat o którym raczej się nie mówi, omija w rozmowach, bo jak rozmawiać z kobietą która straciła dziecko? Ludzie boją się takich sytuacji, nie wiedzą co powiedzieć. Życie po stracie dziecka trwa dalej, trzeba nauczyć się żyć z tą raną.

Wy, moje czytelniczki niesamowicie mnie zaskoczyłyście. Nie spodziewałam się takiej reakcji z Waszej strony. Wiadomości jakie jakie od Was dostałam dały mi jeszcze więcej siły i motywacji do dalszego pisania. Cieszę się, że moje teksty Wam w jakiś sposób pomagają i dodają otuchy.

Życie po stracie dziecka – gdzie szukać pomocy?

Na blogu Matka Prawnik można znaleźć wiele cennych informacji na temat naszych praw po stracie dziecka.
Śmierć dziecka po narodzinach
Sytuacja prawna kobiety po poronieniu oraz martwym urodzeniu

Warto zajrzeć na stronę poświęconą utracie dziecka. Jest to Stowarzyszenie Rodziców po poronieniu. Znajdziecie tam cenne rady jak i wsparcie w trudnej sytuacji.

Polecam grupę na Facebooku – Ciąża i poród po stracie – grupa wsparcia. Rozmowy z dziewczynami dały mi bardzo wiele, w tym siłę i wiarę.

 

Jeżeli sobie nie radzicie, nie bójcie się prosić o pomoc, bliskich czy psychologa. Czasem fachowa pomoc może dużo zadziałać. Nie ma się czego wstydzić, warto prosić o pomoc.

Jedna z Was napisała mi bardzo wzruszający tekst, o tym jak ona się czuje po śmierci synka, o tym co może jej pomóc w przejściu przez żałobę. Jest mi bardzo miło, że zgodziła się abym opublikowała jej słowa. Są one bardzo ważne dla każdej kobiety, która straciła dziecko. Nieważne czy w 10. tygodniu ciąży, 20, 30, czy po narodzinach.
Magda, wszystkie jesteśmy z Tobą i możesz liczyć na nasze wsparcie.

 

15 października – Dzień Dziecka Utraconego… Jeszcze 65 dni temu nie wiedziałam, że tego dnia obchodzi się Święto Dzieci, które odeszły zbyt szybko i niepotrzebnie. Kto nie słyszał o Dniu Dziecka 1 czerwca? Chyba nie ma takiej osoby.

Ale czy są osoby, które znają Dzień Dziecka Utraconego? Nie!? Może dlatego, że wydaje się to nieoczywiste, że Dziecko może umrzeć w każdym etapie Jego rozwoju. Jak to umiera Dziecko? Jak to? Dlaczego?

Mój Synek Ksawery zmarł niespodziewanie 12 sierpnia, w 17. dobie życia. Niespodziewanie. Bo czy można się spodziewać, że Dziecko, które kochasz, które trzymasz w ramionach przy piersi może odejść? Dziecko, które jest całym Twoim Światem i największą Miłością. Mimo, że jestem mamą po stracie, doświadczyłam Tego bólu to nie jestem nadal w stanie tego zaakceptować, zrozumieć. Czy w ogóle można?

Wiecie co… jak urodził się Nasz Syn to było cudowne uczucie, najpiękniejsze, nigdy nie byliśmy bardziej szczęśliwi. Karmienie piersią i patrzenie jak Nasz Synek ssie – coś pięknego! Gdy wróciliśmy ze szpitala po porodzie do domu byliśmy tacy dumni, że tworzymy prawdziwą rodzinę, nic się nie liczyło więcej. Cały Nasz Świat to Ksawery.

Nasz Synek zachorował i zmarł w ciągu 12 godzin. Nie byłam przygotowana na chorobę, nie myślałam o śmierci. Choć w głowie milion myśli i strach o zdrowie Maluszka. Czy można być na coś takiego przygotowanym? Wypłakałam wszystkie łzy w szpitalu.

Gdy Nasz Synek odszedł nie uroniłam ani jednej. Nie pojęłam tego co właśnie się stało. Trzymałam Go zawiniętego w białe prześcieradełko jak małego Aniołka i śpiewałam do uszka. Ciiii… Syneczku… Mamusia jest przy Tobie i Tatuś… i tak Cię Kochamy… Dotykałam Jego usteczek i całowałam… czułam jeszcze Jego ciepło… wyglądał jakby spał… prześliczny był.

Uwierzcie na słowo. Gdy wróciliśmy z Warszawy do domu płakałam, że przecież Mój Synek jest taki mały, sam bez mamy, że jest głodny, że muszę przystawić Go do piersi, przebrać… ale Jego już nie było… ściąganie mleka z piersi i wylewanie do zlewu…bo już nie było Dzieciątka. Mój Mąż zapalał Jemu światełka przy łóżeczku, żeby się nie bał.

Pogrzeb… znów nie uroniłam łzy.. .nie wiedziałam dlaczego jestem w przykościelnej kaplicy, tam leżał Mój Synek w białej trumience… trzymałam Go za rączkę ale nie wierzyłam, że to On… nadal nie wierzę.

Zamiast kupowania pieluszek i ubranek, kupuję białe róże i znicze.
Zamiast słania łóżeczka, wybieram nagrobek.
Zamiast odliczania dni od narodzin, odliczam dni od śmierci.
Zamiast spacerów jesiennych w wózeczku, spaceruje na cmentarz.
Zamiast opiekowania się Naszym Szkrabem, opiekuje się chorymi w pracy…

Wiecie co jestem nieszczęśliwa… choć mam wspaniałego Męża, nie potrafię się nim cieszyć, bo nie ma już Ksawcia, nie ma nic… jest pustka i ból tak mocno przeszywający serce. Nie minie? I żal w sercu.
Pytacie czy do Boga? Nie, nie wiem do kogo, choć jest.
Czy się modlę? Tak, bo tylko modlitwa i wiara trzyma mnie przy życiu, przy nadziei, że będzie dobrze?
Czy w to wierzę? Nie wiem, choć bardzo tego pragnę.

Pragnę być kochającą mamą i żoną.
Pragnę mieć Dzieciątko w ramionach i przy piersi.
Pragnę, by Mój Ksawcio mi się przyśnił.

24 września mieliśmy rocznicę ślubu, jak ją podsumować? Z jednej strony przeżyłam cudowne chwile z myślą, że w Moim Brzuszku rośnie Nasza Miłość, potem eksplozja szczęścia z narodzin i opieką nad Ksawerciem, a potem 1 dzień i wszystko znikło, wszystko pękło, kłoda pod nogi…ale wiecie co…Dziękuję Bogu za Dar Życia dla Ksawerego za całą ciążę i 17 dni w ramionach. Kocham Cię Synku.

Wiecie co? Wyczytałam gdzieś czy może ktoś mi powiedział, że Nasz Ksawcio pierwszy wyjdzie Nam na drogę, gdy już stąd odejdziemy. Żyję dla Ciebie Synku i dla Twojego Taty i rodzeństwa, które mam nadzieję się pojawi.
I wiecie co pozwólcie Nam spać z Jego ubrankami.
Pozwólcie mówić o Nim.
Pozwólcie, gdy wstaję z łóżka patrzeć na Jego łóżeczko i odwiedzać co dzień na cmentarzu,
Pozwólcie zwariować.

Czy nie wolno mi? Pozwólcie przeżywać Nam Naszą stratę. Synku Kochamy Cię i tęsknimy, tylko My wiemy jaki byłeś piękny, jakie miałeś mądre spojrzenie. Jestem taka z Ciebie dumna, że pomimo choroby byłeś taki dzielny. Ja nie chciałam pozwolić Ci odejść… Synku taki mam żal, że nie było Ci dane dorosnąć, wypowiedzieć pierwsze słowa: mamo, tato, jeździć na rowerku, bawić się w piasku, chodzić do przedszkola, mieć kolegów, dziewczynę, żonę. Tak sobie wyobrażałam Twój świat, Nasz świat. Rozpiera mnie duma, gdy mówię o Tobie.

Magda, lat 26, mama Aniołka, kobieta po stracie, kochająca żona.

Close