Posted in Macierzyństwo polecane

Macierzyństwo bez krzyku na co dzień. Czy to tylko utopia?

Macierzyństwo bez krzyku na co dzień. Czy to tylko utopia? Posted on 10.05.18Skomentuj

Co to za problem wychować dziecko? Tak kiedyś myślałam – było to dość egoistyczne myślenie. Bo przecież każdy umie wychować dziecko, a macierzyństwo to dłuższy wypoczynek. Dziwiłam się tym, co krzyczą na dzieci z bezradności i braku sił. Oj, jak ja bardzo się wtedy myliłam… Przyznaję się do błędu. Macierzyństwo to kawał ciężkiej pracy. Pracy, której efektów nie widzisz od razu. Efekty pojawią się za kilka lat. Sama widzę po sobie, że zdarza mi się krzyknąć na własne niespełna roczne dziecko. Ale czy jestem złą mamą? Czy istnieje macierzyństwo bez krzyku?

Mówić można dużo, a najgłośniej dyskutują przeważnie ci co nie mają dzieci. Wśród nich zawsze znajdzie się kółeczko specjalistów od wychowania cudzych dzieci. Bo jak wiadomo te jest wychować najlepiej. Wychowuj twardą ręką, krzyknij na niego itd… Spotkałaś się z takimi radami?

Każdy krzyczy. Czy to na dziecko, na partnera, na siebie

Okazuje się, że wiele z nas komunikuje się z własnym dzieckiem poprzez KRZYK. Krzyk staje się naszym językiem w komunikacji naszych oczekiwań wobec dziecka. A gdy dziecko krzyczy do nas, my reagujemy tym samym. I koło się zamyka. Ale czy tak miało wyglądać moje macierzyństwo?

Targają nami emocje z którymi nie dajemy sobie rady przytłoczone codziennymi obowiązkami. Stres bierze górę, wtedy chcemy mieć choć 5 minut tylko dla siebie. 5 minut choćby zamkniętej w toalecie, pobyć sama ze sobą. Jednak okazuje się, że nawet tam brakuje nam tych 5 minut, bo nasz kochany urwis wsadza łapki do otworów w drzwiach i macha wołając mama mama. Znacie ten obraz pewnie doskonale z autopsji.

Czujesz się okradziona z własnej kobiecości i pewności siebie. Stajesz się kłębkiem nerwów, niczym wulkan gotowy go erupcji stulecia. Nie masz gdzie i na czym wyładować targających tobą złych emocji. Słysz własny krzyk rozpaczy z braku sił i braku panowania nad własnym życiem.

Okazuje się, że najłatwiej można wyładować własne złe emocji na najbliższy nam osobach. Dziecko i partner stają się naszymi workami treningowymi, które pozwalają nam wyładować własne emocje. Jednak czy to pomaga na dłużej niż 5 minut?

Oczywiście, że nie. Po takich epizodach mamy poczucie winy, tracimy po raz kolejny poczucie własnej wartości i znów zamykamy się w naszym błędnym kole życia. Przez to czujemy, że nie nadajemy się do niczego i nie potrafimy być dobrą mamą, żoną, kobietą czy przyjaciółką.

Czy można zrozumieć małe dziecko?

Można? Wydaje mi się, że można jednak jest to cholernie ciężkie zadanie dla matki. Dziecko nie mówi, porozumiewa się na własny sposób z tobą, a ty jesteś jedyną osobą, która zaczyna go rozumieć. To ty droga mamo jesteś pierwszym kreatorem zachowania własnego dziecka. Pierwszym opiekunem i oazą spokoju do której ucieka wystraszony malec aby ukoić strach czując twoją bliskość. Bliskość, która daje mu siłę aby przetrwać chwile słabości, pokonać własny strach czy uspokoić targające nim emocje.

Bliskość z dzieckiem kluczem do naszych serc

Jestem mamą niespełna półtorarocznej córeczki i na pewno nie jestem odpowiednią osobą do dawania rad i wytykania błędów. Sama popełniam ich masę, często nawet tego nie zauważam. A gdy złapię się na tym, że krzyczę na nią jest mi głupio…

Bo czy to małe dziecko zrozumie o co mi chodzi?
Czy ona zrozumie moje emocje?
Czy zrozumie czemu na nią krzyczę?
Czy rozumie dlaczego nie może skakać po stole?

Takich pytań mogę zadać sobie tysiące – na mój krzyk reaguje śmiechem i potęguje własne ,,niebezpieczne zachowanie” przed którym ja jako matka staram się ją uchronić za wszelką cenę.

Czy to moja porażka wychowawcza?

NIE, bo też uczę się mojego dziecka. Chcę poznać jej emocje i być blisko niej. Staram się być obok zawsze kiedy mnie potrzebuje. Pragnę nawiązać bliskość z córką aby lepiej się rozumieć. Abyśmy mogły stać się przyjaciółkami – wiem, że do tego krzyk nie jest najlepszą drogą.

Dlatego chcę i pragnę zrobić wszystko aby osiągnąć tą bliskość z własnym dzieckiem.

Program Macierzyństwo bez krzyku

Kiedy trafiłam na Gosię, mamę trójki dzieci, trenera rozwoju osobistego i zapoznałam się z programem jaki stworzyła – Macierzyństwo bez krzyku – od razu zapaliła mi się lampka w głowie.

Program ma odpowiadać na potrzeby mam, które łączą pracę zawodową z wychowywaniem dzieci, które poszukują balansu między przestrzenią dom- praca- rodzina i przestrzenią osobistą, związaną z personalnymi potrzebami.

Program Macierzyństwo bez krzyku to konsultacje online, które trwają godzinę. Pierwsze spotkanie to półgodzinna rozmowa o oczekiwaniach, problemach zgłaszającej się mamy. Każda z nas jest inna i dla każdej z nas Macierzyństwo bez krzyku znaczyć będzie coś innego.

Wiem, że dla mnie to ważny punkt mojego macierzyństwa i mojego spojrzenia na wychowanie oraz tworzenie rodziny. Jeżeli choć trochę podzielasz moje emocje towarzyszące macierzyństwu, wejdź na stronę programu

Opublikowany przez Gosia Przymuszała 23 lutego 2018

Tam znajdziesz szczegółowe informacje, zboczysz  czy jest dla ciebie czy nie. To twoja decyzja, czy chcesz zawalczyć o własne JA, o własną pewność siebie w tym co robisz? Czy jednak nadal chcesz podążać we własnym błędnym kole?

Dobrnęłaś do końca?

To super 🙂 Bo mam dla ciebie niespodziankę.

Jak wiesz w maju obchodzimy Dzień Matki, a ty już teraz możesz zrobić sobie mały prezent w postaci wykpienia konsultacji 🙂 Wszyscy moi czytelnicy w maju mają promocyjną cenę –

Cena regularna godzinnej konsultacji to 120 zł. Dla was cena promocyjna to teraz 75 zł za godzinę konsultacji. Prawda, że świetna okazja?😊

Aby się zapisać na konsultację, trzeba wejść na  stronę GOSIAPRZYMUSZALA  i w temacie wiadomości wpisać  hasło specjalne dla moich czytelniczek  Beztroskamama75 .

Zanim wykupisz dostęp do kursu możesz skorzystać z pół godzinnej sesji darmowej

Pamiętaj, to ty decydujesz o tym jak będzie wyglądało twoje macierzyństwo.

 

Close