O tym jak macierzyństwo stało się przygodą życia

Różności

O tym jak macierzyństwo stało się przygodą życia

O matko! Że się zapytam – jak to się stało że, masz dwie córki rok po roku! Przecież to istne harakiri! Takie i inne reakcje spotykam gdy ludzie, a przeważnie inne mamy, słyszą, że mam dwie córki rok po roku. Trzy lata temu też bym tak zareagowała 🙂 Jednak macierzyństwo stało się przygodą życia.

Sama nie mogę uwierzyć, że parę lat temu mówiłam stanowcze NIE na temat posiadania dzieci. Teraz na tę myśl tylko sarkastycznie uśmiecham się pod nosem. Bo widzę jak córki zmieniły moje podejście do życia i macierzyństwa, którego cały czas się uczę.

Nie spodziewałam się, że macierzyństwo będzie sprawiało mi tyle radości. Nie powiem, są sytuacje, które mnie potrafią przytłoczyć tak, że nie mam siły wstać rano z łóżka, bo czuję się tak jakby co najmniej stado dzikich mustangów po mnie przebiegło. I to jest sygnał, że odpuszczam. Odkładam wszystko na bok i zaczynam cieszyć się czasem tylko z córkami. Pozwalam sobie na czas dla siebie, bo ten też mi się należy i nauczyłam się odpuszczać.

Odpuściłam ostatnio właśnie bloga – a to akurat jest jedna z większych przygód w moim macierzyństwie. Potrzebowałam czasu dla siebie i dla rodziny pomijając życie online. Czasem to jest bardzo potrzebne, taki detoks. POLECAM.

I paradoksalnie nauczyłam się również nie odpuszczać! Bo MACIERZYŃSTWA nie da się nauczyć z książek. Macierzyństwo, to istne pole bitew, na którym stoisz Ty i dzieci. I to od Ciebie zależy jak ta bitwa się potoczy.

Dlatego nie odpuszczam walki o nasze relacje. Cały czas uczę się jak mam rozmawiać z moją zbuntowaną trzylatką, którą targają wszelkiego rodzaju emocje, a większości z nich nie potrafi nazwać. Kiedy więc ten mój mały buntownik przychodzi do mnie i mówi – jestem zła na Ciebie, czuję jak kamień spada mi z serca. Widzę i czuję jak ten mały człowiek dzięki mojemu wysiłkowi zaczyna mówić o emocjach! Mimo tego, że jest zła na mnie, ja w sercu się cieszę. To, że nie odpuściłam w pewnym momencie daje rezultaty.

Ja śpiewam!!! Sama nie wierzę, że Wam to mówię. Ja nie umiem śpiewać. Słoń nadepnął mi na ucho i to zapewne kilkakrotnie! A tymczasem jadąc do przedszkola ryczymy muzykę elfów…

Śpiewam i tańczę, czego sama nienawidziłam będąc dzieckiem. Teraz z własnymi dziećmi wychodzę poza własną sferę komfortu! I wiecie co? Mega się tym jaram. Sprawia mi to radość i przyjemność, gdy mogę wygłupiać się z córkami tak jak tylko chcemy.

Dzięki córkom przekraczam własne granice, poznaje siebie od nowa i odnajduje wewnętrzny spokój! Ten spokój, którego brakowało mi w życiu przed zostaniem mamą na cały etat.

Poznaję siebie, szukam swojego miejsca i tego co bym chciała robić dalej w życiu. Dzięki macierzyństwu zrozumiałam wiele i doszłam do wniosku, że do odważnych świat należy. Wróciłam do korzeni co spowodowało, że zmieniłam totalnie bieg własnej kariery zawodowej!

Tak, macierzyństwo może być największą przygodą życia – jedyne co musimy, to pozwolić uwolnić własne marzenia i nasze wewnętrzne dziecko.

Leave a Reply